czwartek, 10 października 2013

Po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój

Tyle spraw się nazbierało, że nie wiem od czego zacząć...
W czasie ostatnich miesięcy mało lepiłam choć z gliną nieźle się napracowałam podczas urządzania ogrodu.
Od kilku miesięcy marzę o własnej pracowni, aby w końcu wyprowadzić glinę i szkliwa z kuchni.
Czasami marzenia się spełniają. :) Ma-szkarada wydoroślała, spoważniała (tylko trochę) i stała się moim miejscem pracy. Kiedy uporam się z zakupami i organizacją pracowni w nowym miejscu, pochwalę się pierwszym wypałem a dziś tylko zapomniana patera- chmura gradowa.


pozdrawiam, ML

wtorek, 11 czerwca 2013

Na ryby...

... najlepiej złote, takie które spełnią przynajmniej 3 życzenia. Ja mam dużo życzeń, więc złowiłam sporo rybek - gwizdków.


środa, 1 maja 2013

Gwizdki, gwizdołki,

Zamiast tradycyjnych kogucików proponuję rybki. Pomyli się ten, kto pomyśli, że głosu nie mają. Mam też gwizdko-krowę, gwizdko-świnię i gwizdko- kota. Trochę się wstydzę powiedzieć, w co im trzeba dmuchnąć ;)
Dziś w roli głównej Mazurskie rybki.
No i na koniec moja córcia prezentująca kogucika: